Powrót na statek

Teraz popłynął do Sio, robić tam porządek. Rozmowa przeszła na tematy ogólne. Kiedy Young począł już wybierać się na statek, Joanna zapytała: -Jakim sposobem daje pan sobie radę sam jeden, panie kapitanie? Wielkie, niemal dziewczęce oczy młodego szypra spoczęły długą, chwilę na pytającej, po czym cichym głosem odpowiedział nieśmiało: O, radzę sobie doskonale. Co prawda, czasem jest trochę kłopotu, ale to należy do programu. Nie trzeba nigdy okazywać czarnym przestrachu. Bałem się, ale załoga nie wiedziała o tym. Myślałby kto, że ten mały muchy nie zabije - odezwał się Sheldon, kiedy Young odszedł na pokład. - Wszyscy wyspiarze z Norfolk, potomkowie słyn¬nej paczki z BOUNTY, są do niego podobni. Przed trzema laty, kiedy po raz pierwszy dostał swoją MINERWĘ, stanął w Suu na Malaicie. Włóczy się tam dużo byłych więźniów z Queensland, wściekła zgraja. Postanowili bez jakichkolwiek ogródek zdobyć jego głowę. Syn ich wodza, starego jednookiego Billy'ego, zaciągnął się na plantację Lunga i umarł na dyzenterię.