Dobre stosunki

Jakiż tego skutek? Ja żyję. Packard zabity. Był nie-zmącenie i niezachwianie dobry dla swoich chłopców, wobec czego czekali cier¬pliwie, aż pewnego pięknego poranka febra zwali go z nóg. Głowa jego ozdabia teraz którąś z wiosek Malaity. Chłopcy nie omieszka¬li też zabrać dwóch welbotów, pełnych towarów. Znalazłem później niejakiego Mackenzie, kapitana keczu MINOTA. Wierzył również w metodę dobroci. Uważał, że na wzajemne stosunki wpływa najlepiej nie noszenie przy sobie bro¬ni. Jadąc po raz drugi na Malaitę dla zaciągu robotników, zapuścił się do Bina, w pobliżu Langa-Langa. Załodze czółna kazał pozostawić strzelby w kajucie. Kiedy welbot przybył do brzegu, Mackenzie począł paradować wśród dzikich nawet bez rewolweru.' Dostał tomahawkiem. Głowa jego została na Malaicie. Było to prawdziwe samobójstwo. Samobójstwem też była śmierć Packarda. Przyznaję, że ostrożność jest konieczna - zgodziła się Joanna. - Myślę je¬dnak, że lepsze rezultaty można osiągnąć umiarkowaną dobrocią, niż wybu¬chową brutalnością.